„Pacta sunt servanda”
Ta łacińska maksyma była jednym z powodów zorganizownia kolejnego już spotkania Seniorów – Lekarzy Weterynarii z województwa śląskiego oraz z małopolskiego. Tym razem, zresztą wg obietnicy jaką złożyłem podczas śniadania na ostatnim wspólnym spotkaniu w czerwcu br. na Pilsku, 21 października 2025r o godz. 11 przed południem zebraliśmy się w miejscowości Smoleń w Ośrodku Edukacyjno – Naukowym Zespołu Parków Krajobrazowych. Ośrodek mieści się tuż pod ruinami zamku Pilcza (ok 300m) na skraju lasu. Miejsce urokliwe, szczególnie w tym okresie kiedy okalający mieszany las mieni się paletą jesiennych barw a przenikające promienie słoneczne dopełniają ten niecodzienny nastrój. Pogoda jak na ten rok również nam sprzyjała. Pewnie to dodatek od natury za wieloletni trud jaki każdy z nas włożył tak w życie zawodowe jak i społeczne w miejscach wykonywania tego jakże pięknego zawodu. Punktualnie o 12-stej w południe Busem wyruszyliśmy do Ojcowskiego Parku Narodowego na zamek w Pieskowej Skale. Tu oczekiwał na nas mój przyjaciel – Andrzej, który od lat zajmuje się oprowadzaniem turystów po Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. Szczególnie upodobał sobie zamek w Pieskowej Skale oraz Rabsztynie. Ciekawe opowiadania o losach zamku w Pieskowej Skale (będącym na obecną chwilę filią krakowskiego zamku Wawel) oraz zgromadzonej w jego wnętrzach bogatej ekspozycji mebli, dzieł sztuki zarówno artystów krajowych ale również europejskich zaciekawiło naszych Seniorów do tego stopnia że zamówiony wcześniej na godz 15-stą w zamkowej reatauracji pstrąg musiał na nas czekaż całe 40 min. Zamkowa restauracja słynęła od lat z serwowanego w niej płonącego pstrąga podawanego przez ubrane w barwne stroje krakowskie kelnerki. Niestety ten obrazek to przeszłość. Po zmianie właściciela restauracji zaniechano z tych swoistego rodzaju „fajerwerków” a i kelnerki zrzuciły z siebie pewnie niezbyt wygodne regionalne stroje na rzecz normalnych widywanych w innych jadłodajniach ubranek. Tradycja serwowania w okolicznych restauracjach pstrąga wywodzi się stąd że płynący ojcowską doliną potok Prądnik (płynąc w Krakowie jako Białucha – lewy dopływ Wisły) od lat był naturalnym siedliskiem dla pstrąga potokowego. Czysta źródlana woda wypływająca spod wapiennych skał sprzyjała tej rybie zaś okoliczni gospodarze zakładali na biegu potoku stawy w których hodowali pstrągi. Pierwsza pstrągarnia z prawdziwego zdarzenia w Ojcowie powstała w 1935 roku na gruntach należących do księżnej Ludwiki Czartoryskiej. Późniejsze czasy PRL, powszechna nacjonalizacja, czasy PGRów doprowadziły do zupełnej ruiny pstrągarni. Obecnie obiekt przeszedł renowację i został przywrócony do stanu przedwojennego.
Podany „po nowemu” pstrąg równie dobrze jak niegdyś przyrządzony, mocno przegłodniałym i zmęczonym Seniorom smakował wyśmienicie. Na miejscu w naszej bazie w Smoleniu byliśmy o godz. 18-stej. Chwila na odpoczynek i wszyscy udaliśmy się do sali kinowej gdzie dane nam było obejrzeć ciekawy, w technologii 3D, film o tematyce Jury Krakowsko – Częstochowskiej. Po projekcji trwającej ok 40 min. udaliśmy się do budynku tzw. „ptaszarni” gdzie przy stołach biesiadnych oraz dużym kominku ogrzewającym swoim płomieniem całe pomieszczenie rozpoczęliśmy biesiadowanie. Na początek katering zaserwował nam pieczone ziemniaki (znane również jako duszaki) przepijane, jak przystało na lokalne zwyczaje, białym żurem. Po sytym daniu przy mniej wyszukanym menu, seniorzy dali się ponieść jak zwykle nie kończącym się wspomnieniom z minionych lat. Punktualnie o północy nieco już zmęczeni Seniorzy udali się na spoczynek.
Nazajutrz, wczesnym (jak na seniorów) rankiem, o godz. 9 zameldowaliśmy się w sali przy recepcji gdzie czekało na nas śniadanie przy którym jak to bywa jedni dalej oddali się wspomnieniom, inni oceniali walory okolicy, ja zaś zajęty sprawami organizacyjnymi ani się obejrzałem jak zbliżała się godz. 12-sta. Jak to już się utarło przy okazji takich spotkań ustalono miejsce kolejnego spotkania. Tym razem padło na zamek w Pszczynie. Mam nadzieję że Koledzy Seniorzy ze Śląska nie sprzeniewierzą się łacińskiej sentencji zacytowanej na wstępie!
W drodze powrotnej seniorzy bardziej wysportowani zatrzymali się przed wejściem na ruiny zamku Pilcza i udali się na zwiedzenie tego miejsca. Stan moich bioder nie pozwolił mi na tą wspinaczkę po skałkach toteż oczekiwałem na traperów na dole, przed bramką wejściową. Z relacji zwiedzających wynika, że widoki okolicy z murów ruin zamku to swoiste, jedyne w swoim rodzaju przeżycia.
Kazimierz Janik
GALERIA ZDJĘĆ:















