KLUB SENIORA LEKARZY WETERYNARII
woj. Małopolskiego

Aktualności Klubu Seniora

Uwaga Seniorzy!!!

Spotkanie towarzyskie połączone ze zwiedzaniem zamku Pieskowa Skała oraz Pilcza w Smoleniu Działający przy Małopolskiej Izbie Lekarsko – Weterynaryjnej Klub Seniora zaprasza seniorów z terenu

Czytaj więcej »

Spotkanie Emerytów

Klub Seniora lekarzy wet. w Bielsku Białej przy Śląskie Izbie Lekarsko-Weterynaryjnej  oraz Klub Seniora Małopolskiej Izby Lekarsko – Weterynaryjnej zaprasza seniorów na spotkanie koleżeńskie w

Czytaj więcej »

Komunikat

Drodzy Koledzy, Lekarze Weterynarii – Seniorzy! Doświadczeni życiowo oraz zawodowo, mamy w pamięci rozliczne sytuacje, w których, podczas długoletniej pracy zawodowej lekarza weterynarii, każdy z

Czytaj więcej »

Galeria Klubu Seniora

Opowiadania lekarzy weterynarii z życia zawodowego

Dziekanka, dziekanka i… niespodzianka. Długo studiował,  zostanie więc naukowcem…

Uff… Udało się! W 1984 r. nareszcie skończyłem studia. Obijałem się na nich od roku 1977 – rok studiów i co sześć miesięcy urlop: dziekański, potem zdrowotny, znowu dziekanka. Bo pracowałem w Niemczech i tak to leciało – wesoło i dostatnio. Ale do rzeczy.       Indeks, karta obiegowa, biegam po katedrach, zbieram podpisy, już jestem jedną nogą na mecie, a

Czytaj więcej »

Kto dwa razy pyta – rzadziej błądzi. To nie tak miało być…

Właśnie w telewizji profesor Miodek tłumaczy, jak należy się poprawnie wysławiać po polsku, czym są wyrazy bliskoznaczne, w jakich wypadkach można się nimi posługiwać. Na ten temat mam nieco swoich doświadczeń.      Wielokrotnie zastanawiało mnie, jak to jest, że ludzie używają różnych nazw do określenia tej samej rzeczy lub czynności. Czasami jednak do określenia różnych rzeczy bądź czynności używa się

Czytaj więcej »

Nowa lecznica

Początek lata. Jadę razem z dyrektorem najnowszym, jakiego otrzymała nasza firma, Fiatem. Szybkościomierz stale oscyluje wokół dziewięćdziesiątki. Szybkość i wygoda! Maszyna przyśpiesza lub zwalnia w zależności od sytuacji na drodze. – Skoro się zdecydowałeś na Aleksandrów, to sprawa załatwiona – nowy dyrektor z przyjemnością prowadził służbowego fiata. – Mają tam chłopaki swoje niedociągnięcia, ale, ogólnie rzecz biorąc, jest to porządna

Czytaj więcej »

Przerwana rodzinna wyprawa na zakupy. Jedynie mokasynków mi szkoda

Bywa, że pada deszcz, gołymi gałęziami targa porywisty wiatr. Barowa pogoda, właśnie ona skłania do takich myśli, bo życie jest trywialne. Ginie rozdział między bytem i niebytem, brudem i czystością, z potem na skroniach przeplata się pusty śmiech. Dla jednych to dzień powszedni, dla innych egzotyka, surrealizm.      To, co opisałem stanowi typowy przypadek „męki reportera”, bełkot przeznaczony do kosza.

Czytaj więcej »

Czego się nie robi dla nauki… W roli psa Pawłowa

W młodości miewałem dolegliwości gastryczne, z czasem odczuwałem coraz poważniejsze dolegliwości wrzodowe. Lata siedemdziesiąte i osiemdziesiąte to czas, kiedy lekarstw na tego typu schorzenia było mało, a jeżeli ktoś chciał, było go stać i miał możliwości, to sprowadzał lekarstwa z zagranicy. W komunie skutecznych specyfików nie było, jednak „zgniły” Zachód takie leki miał – i to całkiem skuteczne.             Próbowałem

Czytaj więcej »

Mądrość zwierzęcia jest niesamowita

„Kiza” to ratlerek, psina bardzo agresywna, nieprzewidywalna. Wzrok zawsze czujny. Tylko opiekunowi pozwalała na wszystko. Natomiast domownicy to była hierarchia. Pani domu, w związku z tym, że dawała mu jeść, mogła dużo. Ale dostęp do Kizy był ograniczony. Np. żeby Kizę pogłaskać, musiała wyrazić na to zgodę. Jeżeli jej nie pasowało głaskanie w danej chwili, to szczerzyła zęby. Dzieci miały

Czytaj więcej »

Stracił swego najlepszego przyjaciela, bo nie wiedział, że… Z psem się nie pije

Zawsze zadbany, elegancki, powiedziałbym nawet: nadążający za modą, pan w wieku ok. 60 lat. Bardzo dbający o swojego siedmioletniego psa. Rasy trudnej do określenia.             Zawsze wyraźnie czuć było od niego alkohol, a że jestem niepijący, wyczuwałem to podwójnie. Mimo stanu wyraźnie wskazującego, że jest „pod wpływem”, zawsze mówił wyraźnie, z  poprawną dykcją i nienaganną polszczyzną. Postawa zawsze wyprostowana, żadnego

Czytaj więcej »

O miłości…do zawodu

Około miesiąc temu pojechałem do Bydgoszczy na otwarcie Media Markt-u. Kolejka była jak za dawnych, dawnych czasów. No, może z pewną drobną różnicą. Jak stałem przez trzy dni po meble, w Aleksandrowie Kujawskim w bodajże osiemdziesiątym roku ubiegłego wieku – wtedy była lepsza organizacja. Komitet kolejkowy z wykazem tych, co doszli do kolejki i tych, co odpadli za nieobecność o

Czytaj więcej »

Urok pracy na Podhalu

Niedziela, styczeń, zima, minus 15 stopni, śniegu po kolana. Dyżur w lecznicy w Nowym Targu. Wyjazdów do zwierząt gospodarskich dużo. Priorytetem na Podhalu zawsze były konie. Trzech lekarzy weterynarii i  dwóch techników weterynarii,  w tym ja, jako technik, oraz dwóch kierowców i sekretarka nie mamy czasu, aby coś zjeść.             Od sześciu godzin zapisane zgłoszenie do porodu u krowy, cały

Czytaj więcej »

Zburzył staruszkowi ścianę stajni, po czym oskarżył go, że… utrzymuje konia w niehumanitarnych warunkach – Sąsiad sąsiadowi wilkiem

W pierwszych latach tego stulecia, kiedy jeszcze nie obowiązywały w naszym kraju rygorystyczne przepisy dotyczące, ogólnie rzecz biorąc, dobrostanu, jaki należy zapewnić utrzymywanym w gospodarstwie zwierzętom, co bardziej światli obywatele wyszukiwali w przyszłych przepisach sposobu na pozbycie się zwierząt z terenów miejskich.             Wiadomo że niegdyś, nawet w wielkich aglomeracjach miast, utrzymywano przecież konie potrzebne do transportu towarów (dostawa opału,

Czytaj więcej »

Z dala od cywilizacji

Rok 1986, drugi rok mojej pracy. Zostaję kierownikiem PZLZ w Brąszewicach, w województwie sieradzkim. Koniec świata, zadupie, mała gmina, wciśnięta w lasy na granicy z Wielkopolską, 30 km od metropolii, czyli Sieradza. Trochę zapomniana gmina i małe przysiółki, gdzie prąd doprowadzono w latach 60., a drogę asfaltową w 70.             Ta cywilizowana izolacja odbiła się bardzo na mentalności ludności tubylczej,

Czytaj więcej »

Psem zajmiemy się później. Najpierw panią trzeba leczyć!

Młoda para przyjechała na konsultację i ewentualny zabieg ortopedyczny u psa. Przywieźli ze sobą zdjęcia RTG. Jednak jakość zdjęć jak i sposób ułożenia pacjenta nie do końca mnie zadowalały. Młody był bardzo grubiańsko (wręcz chamsko) nastawiony do całej sytuacji.             Po zaproponowaniu wykonania ponownych zdjęć RTG i prośbie, żeby poszedł ze mną celem wykonania zdjęć,  (starałem się nie angażować właścicieli

Czytaj więcej »